niedziela, maja 06, 2012

O Atestach i Certyfikatach słów kilka -
czyli czemu trzeba czytać składy


Miałam pisać o tym już dawno temu. Po rozmowie ze znajomą, która nie dawała się przekonać, że jednak warto czytać składy - czy to na kosmetykach, czy też na żywności itp... Na moje argumenty, że warto wiedzieć co jest w środku odpowiadała, że przecież jak coś ma atest czy też certyfikat np. Instytutu Matki i Dziecka to jest to rzecz całkowicie bezpieczna  itp... itd...
Na moje pytanie czy wie jak można dostać taką "rekomendację" popartą znaczkiem odpowiedzieć nie umiała.
No cóż ja wiem jak można zdobyć znaczek dlatego nie jestem przekonana do takich produktów dopóki nie zapoznam się ze składem.

Dziś chcę wam uświadomić jak taki proces wygląda i co tak naprawdę znaczek daje.

No więc. Producent zgłasza się do instytucji opiniującej, przedstawia dokumentację kosmetyku i płaci za opinie Instytutu od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. To budzi moją pierwszą wątpliwość, czy płatne badanie i to płatne nie małe pieniądze może być rzetelne? Płacąc kupę kasy będę trzymał się wyznaczonych przez polskie normy składów - to oczywiste. Inna rzecz, że te normy wcale takie wyśrubowane nie są.

Kolejna wątpliwość to to, że badanie przeprowadzone rzetelnie i rzeczowo (nawet jeśli normy danego instytutu są wyższe niż wymaga to polskie prawo) tycza się jednak jednego konkretnego kosmetyku. Nie bierze się pod uwagę, że używać będziemy jeszcze innych. 

No więc zapłacone, kosmetyk przebadany, znaczek otrzymany. Za prawo jego regularnego zamieszczania producent znowu płaci i to nie małe pieniądze - no to kolejna wątpliwość. Skoro producent regularnie płaci za znaczek - czyli jest stałym źródłem dochodu dla instytucji opiniującej czy aby to nie powoduje, że jednak przymykamy oko na pewne "niedociągnięcia". Szkoda zrezygnować ze stałego źródła dochodu.

Na koniec producent ma się zadeklarować, że na półki trafiać będą zawsze kosmetyki o takim składzie jaki przebadał instytut. Czy deklaracja jest spełniona to kwestia zaufania. Patrząc jednak na to co wyprawiają choćby producenci chusteczek nawilżanych ze składami mam pewne wątpliwości. Podobno produkty są badane przez inspektorów oraz gdyby konsumenci zgłosili zastrzeżenia takie badania też są wykonywane. Również podobno gdyby produkt faktycznie odbiegała od normy to znaczek jest zabierany. Gdyby jednak producentowi zabrano znaczek to przecież wystarczy wrócić do starego zatwierdzonego składu i chyba dostanie go ponownie.

No i oto dlaczego mam wielkie wątpliwości  tyczące się wszelkich znaczków na produktach.

6 komentarzy:

  1. Nie wiem jak można nie czytać składów jedzenia... no fuuu... tak nie wiedzieć co się pcha "do gęby".

    Kosmetyki też czytam - głównie ze względu na salicylany ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam składy produktów, ale na kosmetykach w ogóle się nie znam i nic mi nie mówią nazwy, które są umieszczone na kosmetyku. Więc rzeczywiście sugerowałam się tymi znaczkami i reklamami, które dostawałam w aptece. Super, że o tym piszesz, teraz będę wiedziała, że taki znaczek to żadna gwarancja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na zielonym ja sama nie wiem jak podchodzić do tych znaczków, dlatego o tym piszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też się nie znam na tych chemicznych nazwach tlenków, chlorków i innych "-ów" i dlatego bardzo często podczas zakupów sugeruję się Twoimi, Sroko, analizami. Nie ukrywam, że czekam na kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma już zgłoszeń do Centralnego Rejestru Kosmetyków w Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi. Teraz producent ma obowiązek zgłosić produkty do CPNP i musi mieć poza wszystkimi testami ocenę niezależnego Safety Assesora. Jednak proceder wystawiania certyfikatów tych instytucji zabija małych producentów, którzy mają 100 razy lepsze składy ale nie stać ich za zapłacenie za znaczek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam jakiś pozytywną opinię instytutu na kosmetyku dla dzieci, bodajże oliwce, w której składzie było pełno syfu. Zastanawiałam się, jakim cudem uzyskała akceptację tego towarzystwa, no ale przecież to jasne - kasa.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP