wtorek, kwietnia 24, 2012

Miecia - czyli oda do kota :)

Tak przyznaję się mam fioła na punkcie swojego kota - mówią na mnie Sroka i jestem Mieciocholoczką :). Kot (no no kocica)  pojawił się w naszym domu zupełnie przypadkiem, jakimś cudem chłop dał się namówić i trafił do nas październikowy kot. I to było jakby moje  pierwsze dziecko, po sterylce spałam z nią w nocy, płakałam, że cierpi, wyrzucałam sobie żem potwór - rójka Mieci była straszna nawet dla niej mam wrażenie. 
Kiedy zaszłam w ciąże, nic tylko słyszałam wywal kota, od niego się zarazisz, stracisz dziecko itp... itd... No cóż pierwsze dziecko nie chciało z nami zostać, stało się co się stało, ale nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że to przez kota.

Potem przyszła druga ciąża, znowu gadanie wywal kota, wywal kota, a ja tylko się bałam, żeby Mały Rycerz nie był alergikiem, żeby kocica mogła zostać. 
I tak oto jest dziecko, jest kot i ja jestem szczęśliwa. Dziecko kocham, kota wielbię. Mały Rycerz też dostaje lekkiego fioła jak widzi Miećkę, piszczy ze szczęścia i co wielce zaskakujące bardzo delikatnie próbuje jej dotykać. Na razie Miecia unika czułości Małego Rycerza, ale może z czasem hmmm.... choć pewnie nie. 

No i mam jeszcze jedną korzyć z kota. Od kiedy z nami jest moja hoja kwitnie na potęgę dwa razy do roku - czyżby ją kocica nawoziła potajemnie :P.


A jak była małym kociakiem wyglądała tak:


8 komentarzy:

  1. Też mamy bzika na punkcie Nicnierobów:D

    OdpowiedzUsuń
  2. No co to tu dużo mówić są boskie :).

    OdpowiedzUsuń
  3. A moja kocica została u rodziców jak się przeprowadzaliśmy :( tam ma lepiej, bo się może wybiegać na powietrzu i nałapać myszek... ale brakuje mi tych poranków, kiedy mąż szedł do pracy, a ona cichaczem wskakiwała do łóżka i kładła się na nogach...

    OdpowiedzUsuń
  4. Super kocica i piękna hoja:) Moja jakoś nie chce zakwitnąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocica cudna, dobrze, że nie posłuchałaś "mądrych" rad i ją zostawiłaś.
    Wcale się nie dziwię, że masz na jej punkcie fioła ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze chciałam mieć kota w domu, ale najpierw rodzice się nie zgadzali a potem mąż... ech

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja się kotów... boję :( i to bardziej chyba niż psów ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się otów boję, lubię maleńkie, ale większe mnie przerażają. Nie wiem czemu... Bardziej psiara ze mnie ( bez psa, a z królikiem). Ale uważam że zwierzęta mają dobry wpływ na ognisko domowe, a u was na kwiatki:-p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP