poniedziałek, marca 21, 2011

Lekarz prawdę ci powie


Żyję już na tym świecie jakiś czas, chorować też mi się zdarzało, babcia lokatora pracuje w "białej mafii" więc to środowisko nie jest mi obce, a jednak lekarz potrafi mnie zaskoczyć i to pozytywnie.
Pomimo, że na badania prenatalne darmowe jeszcze się nie załapuję, z Dumnym Ojcem podjęliśmy decyzję jednak z nich skorzystać, samo poczucie bycia "odpowiedzialnym rodzicem" działa kojąco.

Około 10 tygodnia idzie się na tzw. USG NT. Oceniana jest przezierność karku, kość nosowa - wtedy też określa się ryzyko wystąpienia Zespołu Downa. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie grzebała, a to w sieci, a to w książkach, nie sprawdzała ryzyka itp... Nie powiem stres jest i to spory. Na szczęście następuje ten moment wejścia do gabinetu, gdzie ja trafiłam na naprawdę dobrego lekarza. Cały stres ulatuje, pan doktor miło się uśmiecha i każe odsłonić brzuch, poinformował mnie o wszystkim co robi, co widzi i co to znaczy. Pierwszy raz w życiu lekarz zapytał "czy ma Pani jeszcze jakieś pytania?", a że miałam to wytłumaczył mi wszystko, nie ważne, że za drzwiami czeka kolejka, że Dumny Ojciec gryzie paluchy, i że u lokatora prawdopodobieństwo Zespołu jest znikome, wszystko mi wytłumaczył.



Ja znalazłam takie dane odnośnie badań w I trymestrze.

Połączenia stosowanych w pierwszym trymestrze ciąży testów diagnostycznych w kierunku wykrywania zespołu Downa:

* badanie przesiewowe oparte o wiek matki ma czułość 30% w wykrywaniu zespołu Downa
* badanie przesiewowe oparte o pomiar przezierności karkowej (NT) ma czułość 80% w wykrywaniu zespołu Downa
* badanie przesiewowe oparte o badania krwi (ß-hCG i PAPP-A) mają czułość 60% w wykrywaniu zespołu Downa
* połączenie obu metod: badania USG - pomiar NT oraz badania z krwi matki (wolne ß-hCG i PAPP-A) ma czułość 90% w wykrywaniu zespołu Downa



Drugie badanie w 20 tygodniu, stres jakby mniejszy (choć ja jak mówi mój lekarz prowadzący mam syndrom "białego fartucha" :) ) teraz "szuka" się wad rozwojowych. Wykonuje się biometrię płodu: wymiar dwuciemieniowy główki, obwód główki, obwód brzuszka płodu, pomiar długości kości udowej. Dzięki tym pomiarom lekarz podaje przybliżoną wagę płodu. Pani doktor u której było badanie przyglądała się sercu dziecka (obraz czterech jam mam na fotce :) ), oceniała sznur pępowinowy (przepływy), liczbę naczyń pępowiny, objętość płynu owodniowego sprawdzała też lokalizację łożyska oraz jego dojrzałość i strukturę. Lokator nic sobie z badania nie robił i całe przespał, na początek pochwalił się tylko "interesem" skoro ma :).
Pani doktor przeprowadzająca badania bardzo miła, choć troszkę mniej "komunikatywna" od doktora z wcześniejszego badania, Dumny Ojciec musiał się dopytywać czy to co do nas mówi znaczy, że jest ok. Ale i tak byliśmy pozytywnie zaskoczeniu w jakiej miłej i spokojnej atmosferze przebiega całe badanie - naprawdę można poczuć, że bierze się udział w czymś wyjątkowym.


Zostało nam jeszcze badanie po 30 tygodniu

Ocenia się tu rozwój płodu, w miarę możliwości oceniana jest anatomia dziecka. Przewiduje się również teraz masę płodu. Lekarz ocenia budowę macicy, długość szyjki macicy, ilość płynu owodniowego. Przeprowadza się też badania dopplerowskie, które pomagają określić czy maluchowi nie grodzi niedotlenienie. Jak badania przejdziemy na pewno o nich napisze.


Z dwóch już przeprowadzonych badań, mogę napisać, że na prawdę polecam ich zrobienie. Stres przed nimi jest spory, ale późniejszy komfort pt. "mam świadomość, że wszystko jest w porządku" jest bezcenny. Szkoda, że nasze Państwo nie refunduje taki badań przed 35 rokiem życia - bo koszt tych wszystkich trzech badań to prawie równowartość wózka dla malucha.


Suwaczek z babyboom.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz
Jeżeli podajesz skład kosmetyku podaj jego nazwę i producenta
Analizuję TYLKO kosmetyki dla kobiet w ciąży i dzieci
Zanim zadasz pytanie sprawdź czy ktoś już o to nie pytał, używaj również wyszukiwarki blogowej.

TOP